
Rys 1. Przed wejściem do sztolni „Czarnej Dolnej” w Złotym Stoku
Obecnie w Złotym Stoku znajduje się trasa turystyczna, na którą składają się trzy sztolnie: „Gertruda”, „Czarna Górna” oraz „Czarna Dolna”. Każda z nich tworzy swoisty klimat i posiada niezwykłe walory turystyczne. Zwiedzając „Gertrudę” można uczynić to w formie podziemnego spływu łodzią, w „Czarnej Górnej” znajduje się jedyny w Polsce podziemny wodospad, a główną atrakcją „Czarnej Dolnej” jest przejazd podziemną kolejką.
Podczas jednej z wizyt w kopalni złota, dowiedzieliśmy się o istnieniu, niedostępnej od czasów II wojny światowej, sztolni w polu górniczym góry Sołtysiej. Obiekt ten od wielu lat bezskutecznie próbowały udostępnić różne grupy eksploratorów. Postanowiliśmy zaryzykować. W porozumieniu z władzami kopalni i pod czujnym okiem sztygara, pana Tadeusza Gotkowskiego, powstał plan odnalezienia i spenetrowania tajemniczej sztolni. Pierwsze trudności napotkaliśmy już na początku, przy ustalaniu nazwy obiektu. W istniejących dokumentach oraz na mapach, które przeglądaliśmy pojawiały się trzy różne nazwy: „Sztolnia Nowa”, „Sztolnia Nad Biurem” oraz „Sztolnia Konfliktowa”. W końcu, po licznych konsultacjach ze sztygarem i analizie map, udało nam się w przybliżeniu określić miejsce, w którym powinien znajdować się otwór wejściowy. Nasz plan przewidywał wykonanie poziomego wykopu w osuwisku, które zalegało na miejscu początkowego odcinka sztolni, aż do litej skały, pod którą można by było bezpiecznie wejść.

Rys 2. Plan sztolni „Sztolnia Nad Biurem” z zaznaczonymi miejscami zawałów i punktów opróbowania geologicznego. (Materiały archiwalne z Kopalnia Złota w Złotym Stoku, 1965).
Choć pierwszy wyjazd, w dniu 15 grudnia 2007 roku, miał mieć charakter typowo rozpoznawczy, to jednak już wtedy udało nam się wykonać około 20% prac. Ponieważ poprzednie grupy zawsze rozpoczynały wykopy od górnej części, my postanowiliśmy zacząć kopać od razu w miejscu wytypowanym przez nas jako wejście do sztolni. Zamysł okazał się słuszny, bo już w niedługim czasie natrafiliśmy na drewniane elementy, które prawdopodobnie stanowiły dawną obudowę. Zatem pierwszy nasz rekonesans okazał się prawdziwym sukcesem i do domów wracaliśmy pełni optymizmu, gorączkowo dyskutując i snując dalsze, coraz śmielsze plany. Tam, w górach czekały na nas wciąż nierozwiązane tajemnice i odpowiedzi na najważniejsze pytania: czy ona naprawdę istnieje? Jak wygląda? Co skrywa? Najbliższy czas miał nam dać odpowiedzi.

Rys 3. Ekipa przed wejściem do sztolni (fot. E. Szumska)
Kolejny wyjazd odbył się w dniach 15-17 lutego 2008, już w poszerzonym składzie. Do Złotego Stoku dotarliśmy koło południa i po zakwaterowaniu się w przykopalnianym hotelu, od razu przystąpiliśmy do pracy. Po kilku godzinach kopania natrafiliśmy na pierwszą stropnicę. Potwierdzało to przypuszczenie o podsadzeniu przywejściowego odcinka sztolni. Niestety niewiadomo było, na jakiej długości zostało to dokonane. Było już ciemno, gdy po wywiezieniu kilkudziesięciu taczek ziemi, zwietrzeliny i bloków skalnych pojawiła się kolejna belka stropowa. Dzięki niej mogliśmy skorygować kierunek prowadzenia robót. Kończący się dzień, choć krótki i męczący, zaliczyć mogliśmy do udanych. Następny dzień powitał nas siarczystym mrozem, ale bynajmniej nie zniechęciło to nikogo do dalszych poszukiwań. Jedynie częściej niż zwykle robiliśmy przerwy w kopaniu, aby przy ognisku rozgrzać zgrabiałe dłonie i posilić się pysznymi pieczonymi kiełbaskami. Gdy wydawało nam się, że bezpieczne wejście jest już blisko, natura niespodziewanie dała nam bolesną lekcję pokory. Praca przy kopaniu posuwała się tak szybko, że nie zdążyliśmy zabezpieczyć skarp wykopu, które nagle osunęły się, zasypując większą część odkopanego fragmentu. Ten nieprzyjemny incydent uświadomił nam jednak jak złym doradcą może okazać się pośpiech i, że przede wszystkim winniśmy myśleć o bezpieczeństwie. I choć znaczna część pracy została dosłownie pogrzebana, nie zepsuło nam to humorów. Jednakże dalsze prace postanowiliśmy kontynuować podczas kolejnej wizyty w Złotym Stoku.
Po raz trzeci zmierzyliśmy się z niedostępną sztolnią w dniach 7-9 marca 2008. Tym razem, mądrzejsi i bogatsi o ostatnie doświadczenia, prace rozpoczęliśmy od konsultacji ze sztygarem i przygotowania materiału potrzebnego do zabezpieczenia skarp wykopu. W pierwszej kolejności zamocowaliśmy na skale dwie poziome belki, które miały stanowić podstawę obudowy. Następnie na belkach oparliśmy deski, które później zostały wbite w grunt wzdłuż przebiegu sztolni tak, aby mogły spełniać rolę dachu. Część rumoszu pochodzącego w wykopu rozsypana została na deskach, tworząc swoistą „poduszkę”, chroniącą obudowę przed zniszczeniem mechanicznym, na przykład uderzeniami opadających brył skalnych. Teraz bezpiecznie już mogliśmy zabrać się do dalszego wybierania ziemi i rumoszu.

Rys 4. Prace przy udostępnianiu „Sztolni Nad Biurem”
Praca trwała kilka godzin, ale została zwieńczona pełnym sukcesem. W chwili, gdy zaczęliśmy wstawiać odrzwi na „przodku”, deski obsunęły się, odsłaniając wejście. Oto tajemnicza, od wielu lat bezskutecznie poszukiwana sztolnia stała przed nami otworem. Dumę i radość potęgował fakt, że od 1955 roku byliśmy jej pierwszymi gośćmi. Okazało się, że otwór wejściowy znajduje się około 2,5 metra powyżej stropu. Jest to przejście szczeliną, jaka mogła powstać po próbie wysadzenia wejścia do sztolni lub na skutek obwału spękanego górotworu. Upewniwszy się, że wejście jest odpowiednio zabezpieczone, zaczęliśmy badać wnętrze. Przede wszystkim pobraliśmy próby skał do badań geologicznych, aby zweryfikować budowę górotworu, w którym wydrążona jest sztolnia. Początkowo są to łupki krystaliczne. Następnie korytarz przechodzi przez warstwę wapieni krystalicznych, łupków z dużym udziałem kalcytu i ponownie przez łupki krystaliczne. Na całej długości dostępnych chodników sztolni, górotwór jest mocno spękany, co może grozić kolejnymi obwałami stropu. Wzdłuż chodników znajdują się resztki drewnianej obudowy, jednak ze względu na fatalny stan techniczny, nie są w stanie spełniać swojego zadania. Łączna długość dostępnych wyrobisk wynosi około 60 metrów. Wymiary wyrobisk na całej dostępnej długości sztolni wynoszą 170 cm szerokości i 180 cm wysokości. Główny korytarz ma długość około 25 metrów, po czym rozwidla się na dwa kolejne. Jedna z odnóg chodnika po około 5 metrach ponownie się rozwidla, przy czym oba wyrobiska kończą się zawałami.

Rys 5. Wnętrze „Sztolni Nad Biurem” (fot. E. Szumska)
Jeden z nich zawalony jest drobnym materiałem skalnym, natomiast drugi, dużymi blokami skalnymi. Idąc drugim chodnikiem od pierwszego rozwidlenia, po około 30 metrach napotykamy na zawał drobnym materiałem skalnym. Ostatnim etapem prac było powiększenie otworu wejściowego i wykonanie obudowy zabezpieczającej go przed zasypaniem.

Rys 6. Próba skalna pobrana w sztolni (fot. W. Miśta)
Mimo, że udostępniliśmy sztolnię, to nie udało nam się w pełni zaspokoić naszej ciekawości. Z powodu zawałów wciąż nie wiadomo co skrywa poziom +361, który udostępnia zaznaczona na planie z 1965r. upadowa. Przede wszystkim, czy z tego poziomu „Sztolnia nad Biurem” łączy się ze znajdującą się na poziomie +360 „Sztolnią Czarną Dolną”? Aby odpowiedzieć na to pytanie, planujemy udrożnienie chodnika, w którym była pobrana próba nr 2. Koniecznym wydaje się również przekopanie podsadzonego w tej chwili chodnika w „Czarnej Dolnej”, który jest skierowany w stronę udostępnionej przez nas sztolni. Sprawdzimy czy owe wyrobiska były drążone na zbicie, czy też może są połączone. Do zbadania pozostaje również prawy chodnik, który obecnie zablokowany jest przez zawał. Ustaliliśmy, że biegnie on w kierunku granicy państwa, zatem prawdopodobnym wydaje się, że kończy się u naszych sąsiadów. Być może stąd wzięła się jedna z nazw „Sztolnia Konfliktowa”? Pytań dotyczących udostępnionej przez nas sztolni jest wiele, a chęć znalezienia na nie odpowiedzi nie daje nam spokoju i nie pozwala usiedzieć na miejscu. Ten niewielki sukces dodał nam sił do dalszej pracy i wiary, że uda nam się rozwiązać jeszcze niejedną zagadkę.

Rys 7. Wnętrze „Sztolni Nad Biurem” (fot. E. Szumska)
W pracach przy odkopywaniu sztolni brali udział studenci wydziału Geoinżynierii, Górnictwa i Geologii Politechniki Wrocławskiej, członkowie kół naukowych „Górnik” i „GIS”: Wojciech Miśta, Robert Nowakowski, Mariusz Grabiński, Tomasz Marciniak, Michał Bednarek, Joanna Bury, Marta Baszczyńska, Karolina Adach.
Robert Nowakowski
Wojciech Miśta
Źródła:
Strona główna Kopalni Złota w Złotym Stoku [online].[dostęp 14stycznia 2009]. Dostępny w World Wide Web: http://kopalniazlota.pl/
|